Kurwa mać, nie mogę. Stwierdziłam, że może po prostu zacznę się cieszyć. Z niczego. Wszędzie słyszę, że to takie proste. Kiedyś tak potrafiłam, czemu nie teraz.
Uśmiechnęłam się do lustra, delikatnie. Szczerze. Stwierdziłam, że nie wystarczy.
Im mocniej próbowałam się uśmiechnąć, tym więcej łez mi leciało.
Nie potrafię się opanować kiedy jestem sama. Taka ze mnie płaczliwa pizda. Nie wiem dlaczego. Nie potrafię sama do siebie się uśmiechnąć, to po prostu niemożliwe.
Kocham Cię Mamo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz