Lately I've been, I've been losing sleep,
dreaming about the things that we could be...
dreaming about the things that we could be...
Pisałam, że chciałabym się wyrwać. Udało mi się. I nie było to takie trudne, przy czym dla mnie bardzo ważne. Szkoda, że następnym razem dostąpię zaszczytu uczestniczenia w czymś tak cudownym dopiero w przyszłym roku.
Pyrkon. Najfantastyczniejszy festiwal i to wcale nie z powodu jego tematyki, którą oczywiście jest fantastyka. Wiem, że żeby odnaleźć się tam trzeba choć trochę ją lubić, do mnie jednak całkowicie przemawia, skąd łatwo zgadnąć, że nie miałam problemów z zajęciem sobie tam czasu. Świetnie odnajduję się w tematyce gier RPG, książkach, filmach fantastycznych, także i anime i mandze, bo ich tam nie brakuje. Ale co kogo obchodzę ja, przejdę do samego festiwalu, może lepiej.
Wszystko dzieje się w przeogromnym miejscu, które dość łatwo ogarnąć po jakimś czasie przebywania tam. Kilka pawilonów o baaardzo dużej powierzchni, z setkami atrakcji, takimi jak prelekcje, konkursy, spotkania autografowe, ale i z miasteczkami konsolowymi, miejscami do grania w przeróżne planszówki(które można oczywiście wypożyczyć) i innymi naprawdę ciekawymi zabawami.
Zacznę teraz o rzeczy, o której chciałam napisać już na samym początku. Atmosfera Pyrkonu i ludzie na nim. Nigdzie nie czułam się tak dobrze jak tam, naprawdę, chyba nigdy nie zmienię zdania. Ponad 20 tysięcy ludzi, wiele z nich przebranych za różne postaci, wiele z nich z ciekawą osobowością. Mimo ogromnego ścisku na ww. wydarzeniu nie miałam raczej problemu z uciążliwymi ludźmi, przeciwnie - większość z nich zaskakiwała mnie swoją uprzejmością. Początkowo mówiłam o wielu ludziach "fajny, sympatyczny, uprzejmy", komentowałam, że to niespotykane. Potem przestała mnie dziwić zwykła(bądź też nie), ludzka(choć niektórzy ludzi nie przypominali) uprzejmość. Po jakimś czasie nie bałam się podejść do kogokolwiek z prośbą o jakąkolwiek pomoc. Oczywiście atmosfera bardzo pozytywna, rzadkością było spotkanie kogoś nieuśmiechniętego. Nigdy nie zapomnę widoku kobiet w długich sukniach wbiegających pod prąd na ruchomych schodach. Ale! Chwila. Zapomniałam wspomnieć o cosplayach. Duża część ludzi przebrana była za najróżniejsze postaci ludzkie, tak samo jak nieludzkie. Iluż spotkałam Geraltów z Rivii, ludzi którzy przeżyli apokalipsę, ludzi z czasów wiktoriańskich, ile kobiet zatraconych w poprawianiu gotyckich sukni, ile postaci z anime. Dużo cosplayów było zbliżonych do siebie pomysłem, a mimo to wszystkie się od siebie różniły, co niesamowicie pokazywało kreatywność ludzi uczestniczących w festiwalu.
Co dodało sensu całemu temu wszystkiemu? Koncert zespołu Percival Schuttenbach wykonującego zaskakującą muzykę folkową. Zespół zajmuje się graniem muzyki folk metalowej, jednak świetnie przemówił do mnie ich koncert folkowy, w sobotę, naprawdę urzekający i nie do przeoczenia.
Wrażenia - myślę, że takie jak co roku - było świetnie. Nie do zapomnienia, i chętnie wrócę za rok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz