poniedziałek, 27 lipca 2015

#19

Wiecie co? Wiecie, kurwa, co?
Gdy czytam tego bloga bierze mnie taka cholera, że sobie tego nie wyobrażacie.
Wyszłam z tego. Oj, wyszłam. Czuję się całkiem dobrze. Parę blizn zostało, nie mam nadgarstków jak tyłek niemowlaka, ale żyję. I bardzo się z tego powodu cieszę.
Wiecie jak czułam się w czasie zakładania tego bloga, w czasie pisania tych kilku, idiotycznych, pustych i bezwartościowych postów? Jak gówno, jak coś co nie istnieje, jak pusty karton. Byłam tylko jebanym workiem mięsa, bez niczego w środku. Uśmiechałam się sztucznie, nie wychodziłam z domu, nie cieszyłam się. Nawet nie chciałam.
Wiecie, czemu nie chciałam się nikomu tym blogiem chwalić? To miał być taki pamiętnik, którego nie zgubię, ale do którego nikt nie miał mieć dostępu. Może nie do końca. Po prostu nikt, kto mnie zna, nie powinien go czytać. Nie chciałam, by ktokolwiek wiedział, co miałam w głowie. A co miałam? Jebane myśli samobójcze? Niby dlaczego?
Gdybym mogła się wtedy zwrócić do kogoś o pomoc. Nie kurwa, nie. Dlaczego? Przez pierdoloną modę na pseudosmutne nastolatki, nie tylko w internecie - w szkole, na ulicach, wszędzie. Wiedziałam, że nikt nie potraktuje mnie poważne. Tfu. Ja nawet sama się tak nie traktowałam. Wiecie co robiłam? Wmawiałam sobie, że tylko sobie ubzdurałam jakąś kurwa depresję, że pewnie tylko jakoś mimowolnie popłynęłam z modą. Ale ja nie w internecie się chlastałam, tylko na żywo, nie miałam myśli samobójczych tylko na asku czy na blogu, tylko faktycznie. I nie chciałam od nikogo pomocy, bo wiedziałam co mnie spotka - wszyscy pomyślą, że kolejna szuka uwagi, bo tak, bo modne. PRZEZ PIERDOLONE, SMUTNE ASKI I BLOGI ZNISZCZYŁAM SOBIE 2 LATA Z ŻYCIA, KTÓRE MOGŁY BYĆ MOIMI NAJPIĘKNIEJSZYMI. Nie, te blogi mnie nie zasmucały. Bardzo mocno mnie śmieszyły, nie traktowałam ich poważnie. Ale bardzo poważnie traktowałam reakcje ludzi na osoby, które takie rzeczy wrzucały - ja zresztą miałam taką samą. Ale wiedziałam, jak potraktują mnie inne osoby - skojarzą mnie z jakimiś pseudodepresyjnymi obrazkami i wyśmieją, zamiast pomóc - ja zresztą też nie traktowałam wtedy problemów poważnie - i swoich, i czyichś.
A ja nie spałam po nocach bo płakałam i cięłam się po nogach, rękach, chciałam się zabić.


Dziękuję wam, po prostu dziękuję za to, że przez waszą durną zabawę czy nudy przez 2 lata zmagałam się z czymś, czego NIKOMU nie życzę i nie mogłam nikogo poprosić o pomoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz