Cześć
biorę tabletkiantydepresanty
Od czasu jak przestałam mieć dla kogo się starać, przestałam starać się w ogóle jakoś trzymać. Zaczęłam chlać i palić trawę. Za dużo. Dużo za dużo, naprawdę. Ale w zasadzie dzięki temu jakoś w ogóle żyłam. Naprawdę, czułam się dużo lepiej, bo zaczęłam wychodzić, jak już musiałam. Nawet trochę się pobawiłam. Co prawda w szkole nie byłam tygodniami, ale w sumie życie jest dużo lepsze bez szkoły, naprawdę. Tabletki biorę od grudnia.
Aktualnie trochę mi się pogorszyło, nawet miałam kolejne podejście do samookaleczania, ale to chyba tak chwilowo, przez 2 tygodnie. Dzisiaj nawet się uśmiechnęłam do farmaceuty w aptece zamawiając psychotropy. Kupiłam sobie hiacynta.
Biorę takie nasenne tabletki, które normalnie daje się osobom ze schizofrenią. Śmiesznie mi z tym. Staram się brać ich jak najmniej.
Kręci mi się w głowie. Jak tylko nią ruszę, mam takie prywatne trzęsienie ziemi.
Żyję!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz